.:: Zagubiony w jaskini T_T ::.
Predus zobaczył te "kawaii" potwory "troszkę" się zdzwił.
-Co to jest!? powiedział pod nosem.
Lepiej będzie gdy odejde od tej mojej drużyny ^^". Predus gdzieś uciekł nagle.
-Auć! No tak jestem za daleko od innych.... Może lepiej się wróce.
Szedł Predus szedł.
-Uhm gdzie ja jestem? o_O. Ok grunt to podstawa.
I zobaczył
-O Sh** (sorry ale oc mial mowic kurczaczek? ^^"?)
-Po co ja odchodziłem. teraz prze demną jest ich pięc ale narazie mnie nie widzą.
Popatrzył się do tyłu
-Z tyłu też są T_T. No to pomyślmy
cicho iść? niee.
walczyć? niee.
uciekać? niee.
Hmm t-to będe cicho uciekał.
Już zaczoł cichutko biec nagle;p.
-Albo nie! przyczaje się do ściany i rzuce kamieniem w tył.
Zrobił to i mu się udało^^.
-Dobrze to teraz w nogii.
I znowu zaczoł biec.
-Teraz to już się kompletnie zgubiłem...
nessachan 2006-03-02 14:52:26
skomentuj (2)
Grupa 2 - piękna nieznajoma




Po dluzszym czasie nieobecności Toshikiego pojawił się w końcu wieczorem, by bezceremionialnie zasiąść przy ognisku bez slwoa komentarza. Shiba przygladał mu sie nieco podejrzliwiwe ale nic nie mowil...
Karasu usiadł sobie w bezpiecznej odległości od łowcy i starał się na niego nie patrzeć (bo jeszcze ten wariat uzna to za prowokujący gest)
Amaya przyglądała się od pewnego czasu dziwnemu zachowaniu obu.
-Wyborowa ekipa mi się trafiła...-mruknęła pod noskiem.
Demon-kruk zauważył dziewczynę kątem oka i westchnął ciężko. Jakby tego było mało, akurat ona musiała tu jeszce być...
Toshiki popatrzyl na demona-kruka i dziewczyne
- ladna z was parka - zakpil
-Cooo...?!-oburzyła się- uważaj na słowa! -zmierzyła go rozzłoszczonym wzrokiem spod gęstej grzywki- śmiem przypomnieć, że to nie ja wybierałam kto się tutaj znajdzie...
Toshiki oparł glowe na dloni i patrzyl na nia powaznie
- ja nie zartuje
-phfff...nie wcale, tylko wymyślasz, jakieś niestworzone teorie...-odpowiedziała szybko.
Karasu już chciał się wtrącić do rozmowy i zaprzeczyć tym głupim gadkom Toshikiego, ale... doszedł do wniosku, że bardziej opłaca się siedzieć cicho.
- tak, laleczko? czyzbys mi grozila - rozesmial sie lowca
-a zgadłeś! I nie waż się tak do mnie mówić!-była już czerwona ze złości.
- uuuu.... - zagwizdal pod nosem - bo co mi zrobisz, kociaczku?
-zaraz to ja Ci włosy powyrywam!-rzuciła się z pazurami.
Odusunal sie na bok tak że dziewczyna malo nie wkleciala do ogniska
- nie mam w zwyczaju znecania sie nad slabszymi... kobeitami - dodal po chwili zastanowienia
Wyhamowała na drzewie.-niech Cie diabli...
- dawaj, pokaz na co cie stac? - schowal jedna reke za siebie, druga wyciagnac pzred siebie i zaprosil ja gestemw swoja strone
-nie dam się po raz kolejny sprowokować...-wyciągnęła dłoń, w której powstała mała smuga światła-jeszcze jedno słowo, a ona urośnie i zrobi Ci 'ku ku'
Uniosl lekko brew i popatrzyl na nia jak na kompletna kretynke
-na taki wyraz twarzy, to nawet szkoda palcem kiwnąć....-odwróciła się na pięcie i przeszła na około ogniska, tak by siedzieć sobie daleko od niego.
Walnął sie na trawie i wlozyl sobei dzblo do miedzy zeby
- moze byc ciekawie
Karasu uśmiechnął się wrednie, ale tak, aby nikt tego nie widział.
- Robi się nieźle - pomyślał - Jak ta dwójka się pozabija, będę miał wreszcie spokój...
Grzała plecy przy ognisku. Szeptem ze złości klnęła na gburowatego osobnika.
Toshiki po chwili wstal i znowu gdzie polazł. Po dlzuszym zcasie uslyszli jakis huk z drugiej strony i glosne przeklenstwo.
Karasu zerwał się na równe nogi.
- Może go coś zabiło? - pomyślał sobie - Muszę to koniecznie zobaczyć.
I pobiegł jak na skrzydłach (dosłownie i w przenośni^^)
-haaa! ma za swoje dziad jeden....!-stanęła na równe nogi i pobiegła zobaczyć, co się stało xD
Zobaczyli iż na ziemi siedzi wyjątkowo śliczna dziewczyna o zielonych wlosach i blyszczacych jasnych, prawie zcerownych brazowych oczach.
- co jest? przestawienie jakies?
-eeee he he he...- Amaya zdębiała.
Demon-kruk zatrzymał się i zrobił duże oczy.
- Jaka śliczna - pomyślał sobie, po czym spytał - Kim jesteś?
- nazywam się Derien, wiecej nie musisz wiedziec - bruknela rozmasowujac skreconą kostke
-wiesz może gdzie się podział, taki nieciekawy napuszony typ?-zapytała po chwili.
- jaki typ? nikogo poza wami nie widzialam... - usmeichnela sie do dziewczyny
-wyparował, jak mi przykro...-mruknęła zadowolona.
- Mi również - po raz pierwszy demon się z nią zgodził.
Przechylila lekko glowe
- nie rozumiem was - opeirajac się o drzewo probowala wstac
-ciesz się, że nie rozumiesz ^^
- Wolałabyś nie poznać tego gościa. Był wyjątkowo denerwujący - rzekł Karasu i uśmeichnał się do dziewczyny.
- nigdy nie coeniam nikogo nim dobzre go poznam, nawte jesli na poczatku wydaje sie okropny - pokustykala w druga strone - aua, kurwa no!
-no patrzcie państwo, Ty się nawet uśmiechasz czasem ....-zaczeła się śmiać, zauważyła ten maślany wzroczek w stronę Darien.
Karasu mruknął coś niezrozumiale i już się nie odezwał.
- jestescie malzenstwem? - zapytala unsozac brew
Amaya mało, co nie wylądowała na ziemi.- że co?....
- Ten typek mówił tak samo - Karasu spojrzał w niebo.
- bo tak wygladacie ^_^
-tak? eee...wybacz, ale chyba jednak nie tak...
- Na pewno nie tak - mruknął demon-kruk.
Derien wybuchla szczerym smeichem
- pzreparzam widzialam jakegos goscia w bialych wlosach - dodala
Przekręciła lekko w bok głowę.-wszystko w porządku? ^^''
- Wesoło jej - podsumował Karasu.
-nie wątpię, patrząc na Ciebie trudno się nie pośmiać chociażby przez chwilę...xP' nie to, abym sobie żartowała, nie...no coś Ty hiehihi
Demon zakrakał złowieszczo.
Derien powtrzymala sie pzred smeichem
- jestescie swietni
-wole prawdziwe kruki...-dalej jej się buzia cieszyła.
- Mam was dość - Karasu się obraził, wlazł na drzewo i się rozłożył między gałęziami (like INUYASHA, przyp. by MORRI)
-Ty wszystkich masz dość...A może się mylę? - Amaya śmiała się dalej. Widocznie burczenie w brzuchu, tak na nią wpływało.
- daj juz spokoj... - usmechnela sie do obojga... - krude daleko tak nie zajde
- Niedaleko mamy obóz... możesz się tam ułożyć. Jeżeli ten frajer nie wróci, to możesz się czuć bezpieczna - powiedział Karasu i sam się zdziwił na swoje słowa. Nigdy nie proponował komuś pomocy!
-chodź, zaprowadzę Cię...
END (na razie;p)
nessachan 2006-02-12 13:18:12
skomentuj (0)
.:: Myśle przed spotkaniem ::.

Kto wkońcu zabił moich rodziców?!-Predus myślał rozwścieczony. Słyszałem tylko coś o Klanie Lwa i Nieźwiedzia.. Trudno lecz muszę się tego dowiedzieć. Zemsta... Zemsta będzie! Nic trudno się pouczyć. Zaczął coś pisać oraz czytać. Jestem za bardzo rozkojarzony. Poszedł nad rzeke. Tam sobie przemył twarz.
-O niebo lepiej.- Powiedział Predus.
Do kogo ja mówię -.-". Ide porzucać kunaiami.No to już ostatni. Ide się jednak pouczyć. ta nauka coś za łatwa. Ehh to nie ten podręcznik. Zapomniał o lekcjach. Szybko Szybko ruszaj nogą.-Śpiewał sobie.
-Konichiwa.- Powiedział nauczyciel
-Uff zdążyłem.
-Dzisiaj będzie się "bawili" w znikanie. Kto chce zacząć?
Predus podniósł ręke.
-Predus chodź.
Predus zniknął.
-Predus teraz wróć!
Lecz Predus był w innej sali było tam ciemno i widział Biało-włosą kobiete.
Gdy skończyła mówić a wszyscy doszli do siebie.
SHinobu zapytała: - no dobra... to kto skacze pierwszy?
Predus skoczył.
(Nauczyciel powiedział wtedy)
-Będzie miał za to karę... WYCHODŹ!!!
P.S Shinobu sorka, że cytowałem ^^
nessachan 2006-02-03 21:54:03
skomentuj (2)
Problem

zatsanawiam sie, wszystkich poza mna, Morri, Usa i Silver (ktora ma wytlumaczenie do niepisania) amm wywalic?
nessachan 2006-02-03 20:21:31
skomentuj (0)
Grupa 2 - zgrzyt

Rudowłosy chłopak stojący jakieś dwa metry od Karasu przyglądał się nadal miejscu w którym stała niedawno Pani Czerń.
- bosko, kto mnie wpakował w grupe z tym cwokiem Shiba? - przyjrzał sie jakby nigdy nic siedzacemu sobie demonowi Shibie. - jedno dobre, nie bede musial go szukac - potem jego lodowate, zielone oczy odwrocily sie w strone dziewczyny a potem karasu.
Demon-kruk przechylił głowę na bok (jak zdziwiony ptak) i przez moment ich oczy spotkały się. Trwało to jednak chwilkę, bo zaraz Karasu cofnął wzrok.
- "Nie podoba mi się ten człowiek. Jest w nim coś dziwnego" - pomyślał.
W tym czasie rudowlosy uśmiechnął się wrednie pod nosem i wcyiagnal magiczny zwój. Wypowiedzial kilka słów i zwój poruszajac sie niczym waz owinal sie wokol jego reki. (inf. od autorki: nudzi mu sie xD)
Momentalnie Karasu odskoczył do tyłu i wystawił szpony, na wypadek ataku ze strony tego dziwoląga. W tym moemencie młody demon zapragnął jak najszybciej wydostać się z tego dziwnego pomieszczenia (chociaż wiedział, że to niemożliwe, ze względu na tę dziwną bransoletę)
- co jest, demonku? obawiasz sie najzwyklejszej tarczy ochronnej? - uśmeichnal sie niby przyjaźnie jednak w tych oczach bylo coś niepokojacego
- Nie lubię czarowników - odparł krótko Karasu.
- naprawde? nie jestem czarownikiem - podszedł do niego powoli
- Nie zbliżaj się bo... - tu zgiął palce mocniej, żeby szpony wydawały się większe i bardziej zakrzywione.
- bo co? grozisz Łowcy, demonku? - spoważniał - moge ci pomoc sie od nas odlaczyc...
- Nie ufam ci i nie mam ochoty wdawać się z tobą w jakieś układy - syknął.
- aleś ty zabawny - nagle zniknal mu sprzed oczu. Przez chwile wydawała się że już się nie pojawi, jednak wsrod niesamowitej ciszy pojawil sie za Karazu i szepnal - buuu
Demon pisnął tak przeraźliwie i na takiej wysokiej tonacji, że obecni musieli zakryć uszy. Błyskawicznie skoczył do góry i uczepił się sufitu. Przy okazji zgubił kilka czarnych piór z pięknych skrzydeł, jakie mu się pojawiły.
Toshiki zachichotal pod nosem
- radze ci nie podskakiwac
- Tak, Karasu.... to będzie lekcja pokory - powiedział młody sam do siebie - Być w grupie z tymi, którzy cię obrazili...
Lekko zeskoczył z sufitu, a skrzydła zwinęły mu się jak płaszcz.
W tym momencie zobaczyl jak Shiba i Toshiki staja obok sciany i rozwalili w byl polowe z niej.
Karasu zmrużył oczy i przyjrzał się uważnie trzeciej osobie. Poznał tego jegomoscia bez problemu... w końcu każdy demon słyszał o Shibie.
- W co ja się wpakowałem? - kruk spytał sam siebie i skulił się w sobie.
Podszedł w kierunku wyjścia, ale starał się trzymać jak najdalej od tej dziwnej grupy.
Shiba z anielskim wrecz usmeichem kpil sobie z Toshikiego, co najwyraźniej rudowlosego doprowadzalo do szalenstwa.
Karazu juz wiedzial jak chornoic sie przed Toshkikim-lowca. trzeba bedzie zrobic sobie z Shiby sprzymierzeńca, tylko jak? Toshiki spojrzal na Karasu przez sekundke, wzrokiem mwoiacym
'na szczecie mam sie na kim wyzyc"
- "Co za drań... traktować mnie jak worek treningowy? O nie... trzeba znaleźć schronienie u demona. Demon z demonem zawsze jakoś się dogadają... ale i tak nie obejdzie się bez zgrzytów" - od tej pory demon-kruk trzymał się blisko (ale nie nachalnie blisko) Shiby.
Toshiki zasmial sie pod nosem gdy pod demon-kruk wpadl w dol, ktory wlasnie stworzyl czarami tuz pod nogami demonka
Karasu wydostał się jakoś z dziury i spojrzał wściekle na łowcę. A potem złowieszczo zakrakał.
Shiba z trudem powstrzymal chichot na ten dzwiek a Toshiki po prpostu zaczal sie chichrac. Niestety, bialowlosy demon rzucil kolejna ironia, powodujac nerwowy tik u Toshkiego.
- Zwykły tchórz, który bawi się kosztem słabszych - podsumował łowcę Karasu.
- ja sie nie bawie, ja cwicze - podkreslil z powaga a potem wsciekle spojrzal na Shibe wzrkiem "i tak cie zabije"
- Jeżeli nie lubisz nazywać rzeczy po imieniu... - zabrzmiało to bardzo ironicznie. Widocznie Karasu czuł się pewniej w obecności Shiby.
- sluchaj no kruczku, jak nie przestaneisz pyskwoac to moge zmienic zdanie
- Po prostu się do mnie nie odzywaj. I będzie wsyzstko w normie - padła odpowiedź.
W tym momencie Toshiki stanal odwrocil sie spokojnie wypowiedzial jakeis zaklecie ktore przyczepilo Karasu do drzewa. Toshiki podchdozil do niego powoli, gdy Shiba po prostu nei zwracal na to uwagi
Demon próbował się wyrwać, szarpał się zawzięcie i co jakiś czas piszczał, bo zaklęcie mocno go trzymało.
- wydaje ci sie że ta białowłosa karykatura demona ochroni ci tylek? phi..
- Puszczaj mnie! - syknął Karasu, nadal walcząc z zaklęciem.
- bo? - powiedzial patrzac na niego i mruzac oczy. Chyba naprawde sie zdenerwowal
- Już będę cicho! - pisnął demon.
- no, mam nadzieje - usmeichnal sie lacikiem ust i puscil go.
Karasu rozprostował skrzydła i przez ten ułamek sekundy wyglądał naprawdę majestatycznie^^ Po chwili jednak skulił się w sobie i już nic więcej nie powiedział. Pomyślał sobie o Hitomi... już wolałby z nią podróżować, niż z kimś takim... Hitomi przynajmniej była miła.
nessachan 2006-01-24 14:56:45
skomentuj (0)
Grupa 1: pierwsze kłopoty


Shinobu z grzmotem wylądowała na swych czterech literach, co spowodowała ze reszta alfabetu tez ja zabolała. Kobieta w Bieli patrzyła na nich z mina jakby miała zaraz ich pogłaskać i roześmiać im się w twarz zarazem.
-Arara @_@? Gdzie ja jestem...- rozejrzała się dookoła i z największą rozpacza stwierdziła, ze ryba która z takim trudem chciała zawinąć zniknęła... zamiast niej pojawiły się 3 inne postacie.- A wy to kto o.o???
Obok niej stała niewysoka dziewczyna o lekkich, smukłych rysach. Pochyliła się do Shinobu i podała jej dłoń gdy Pani Biel już zniknęła
- jestem Hitomi, mamy tutaj chyba mały pasztet...- rozejrzała się po sali
Shinobu podziękowała Hitomi za pomoc przy wstawaniu XD- Ja jestem Shinobu ^_^...arara czemu pasztet o.o?
- słuchałaś tej kobiety? - wskazała na Panią Biel która właśnie zniknęła i na bransoletki znajdujące się na dłoni Shinobu jej i pozostałej dwójki
-W sumie coś tam słyszałam, ale jakoś niedokładnie ^__^ teeheehe- podrapała się niezręcznie po głowie.
Hitomi uśmiechnęła się leciutko, jednak nieco niepewnie
- jak widzisz... znaleźliśmy się tu wszyscy w czwórkę. Ta pani w bieli, która zniknęła przed chwilą ma la nas zadanie... Jednak musimy wykonać je wszyscy, nie mamy wyboru. - w tym momencie wskazała na bransoletkę - ona ma nas odwieźć od próby rozdzielenia się i niewykonywania określonej dla nas pracy. Jeszcze nie wiem w jakiś sposób to robi, ale zapewne się dowiemy. A więc w skrócie... Mamy zabić jakąś kobietę, do której trafimy napotykając się na jej czwórkę strażników. A więc mimowolnie jesteśmy od teraz drużyną, czy tego chcemy czy nie... Rozumiesz, Shinobu?
-Hai ^_^!!! Arigatou Hitomi-chan! Jesteśmy przymusowo wynajętymi zabójcami ^^...araa to nie za dobrze @_@...
No ale skoro sprawa tak wygląda, to chyba najpierw musimy wyjść z tego pomieszczenia, ne O.o?
- dobra uwaga, Shinobu, ale jeszcze większym problemem będzie zmuszenie paru z nas do współpracy - wymownie spojrzała w stronę Legiona i młodego Predusa. – poza tym... nie widzę żadnych drzwi...
-Araa a wy kim jesteście @_@? - Spytała dziewczyna pozostałych towarzyszy, ale zanim zdążyli odpowiedzieć, cos nastąpiło...
Ziemia zapadła się pod Shinobu a Hitomi złapała ją za rękę w ostatniej chwili
- lepiej chodź ostrożnie - szepnęła wciągając ja na górę i patrząc w dół - zdaje się ze to jest wyjście, ale dna nie widać...
-@____@ d...dzięki!- Odparła piskliwie dziewczyna ,po czym wgramoliła się z powrotem na posadzkę i zerknęła w przepaść. -W sumie można to jakoś sprawdzić.- Powiedziała po raz pierwszy poważnym głosem XD. Wyjęła małe kunai z swojej torby i cisnęła nim w przepaść. Dźwięk, stuknięcia broni o podłogę był słabo ale słyszalny.
- no dobra... to kto skacze pierwszy? - roześmiała się sztucznie Hitomi. Jej wesoły ton w tragicznej wręcz sytuacji znowu zniesmaczyła Legiona. Ku zaskoczeniu obu dziewcząt Predus i demon skoczyli w przepaść i zniknęli w ciemnościach.
-Skaczemu >.>?- spytała nieśmiało Shinobu i na skinienie Hitomi, wskoczyła w ślad za chłopakami
Hitomi wylądowała w wodzie chwile po Shinobu. znajdowali sie w jakiś podziemiach. nagle dało się słyszeć chrobotanie i dźwięk przypominający pazury ocierające się o kamień...
- nie podoba mi się to - skwitowała Hitomi, gdy podobne dźwięki zaczęły dobiegać z wszystkich stron.
-Araaa @___@ Czy to juz wrogowie?! w miejscu teoretycznie będącym bezpiecznym @_@!?- Pisnęła zdezorientowana lekko Shinobu i odruchowo zbliżyła rękę do swojej torby z bronią.
- Zdaje się że to coś bardziej obrzydliwego niż nasi przyszli wrogowie... - Hitomi cofnęła się o krok gdy zobaczyła otaczające ich potwory. Śmierdzące, wielkie i z długimi pazurami. I były wszędzie...
CDN (jak dorwiemy ArturaF i Alu)
nessachan 2006-01-22 15:06:46
skomentuj (0)
(NIE)MIŁA NIESPODZIANKA (WSZYSCY MACIE MI TO PRZECZYTAC!)
Hitomi uśmiechnęła się do Amayi idąc za nią powoli. Gdy miala się odezwać nagle dookoła dwóch dziewczyn rozpętał się straszliwy wiatr a po chwili obie dziewczyny znikły. Także ich nowy znajomy Karasu znajdował się w podobnej sytuacji. Gdy znalazł się wysoko w powietrzu wokoł niego pojawiły sie niewidoczne sciany, niczym w klatce. Nie mając możliwości protestu poszybował w strone, w którą niosł go dziwny wiatr. Demon Legion nie zdązył zauważyc jak znika w płomieniach. Predus cwicząc zniknał nauczycielowi z oczu by juz nie powrócić. W rugiej cześci Rokuganu, w jego dzikiej częsci Shiba nadal kpił sobie z wykiwania łowcy. Nim zdąrzył zauważyc znajdował się już zupełnie gdzie indziej. Derien zabierając się do pracy, przybrala forme Toshikiego i w tym momencie ziemia zapadła się pod nią. Shinobu po kolejnej niezdarnej próbie uciekała przed sprzedawca ryb i podziekwoała najwyzszym bogom za to że własnie zniknął jej z oczu, a może ona jemu?
***

Hitomi, Legion, Shinobu i Predus zorientowali się iż znajdują się w dziwnie małej, ciemnej sali. Wszyscy nieświadomi byli swojej obecności. Wtedy zapaliło się światło i ujrzeli przed sobą wysoką, białowłosą kobiete. Legion mogłby przysiąc iż skądś ją zna, jednak ku swojemu niezadowoleniu zauważył Hitomi, dziewczyne którą spotkał dzień wcześniej. Dziewczyna uśmiechneła sie do niego jakby mówiąc "a nie mówiłam?". Predus zdezorientowany przypatrywał się całej scenie, podobnie jak Shinobu która wylądowała niefortunnie czterema literami na twardej, kamiennej posadzce.
- witam was, zaskoczeni...?
***

W tym samym czasie Ayame, Karasu, Shiba i Toshiki znaleźli się w podobnej sali, jednak ta była wyjątkowo jasna. Przed nimi znajdowała się kobieta o kruczoczarnych włosach. Ayame nadal zdezorientowana rozejrzała się dookoła. Nadal nie wiedziała o co chodzi. Karasu ujrzawszy ją wsciekł się przypominając sobie dzisiejszą obraze. Jednak po chwili ukrył się w kącie zauważywszy Shibe, znanego dość dobrze w swiecie demonów. Toshiki także przypatrywał się demonowi z niewyraźnie wymalowana w oczach wsciekłością. Shiba oczywiście nie przejmował sie tym wcale.
- witam was moi drodzy - przemówiła kobieta...
***
(teraz obie mówią to samo)
- Zapewne zastanawia was, co tu robicie. Odpowiedź jest bardzo prosta. Pomożecie mi w czymś… - przez chwile wszyscy spojrzeli na nie jakby urwały się z księżyca – oj, nie patrzcie tak… Nie macie wyboru… - na ich dłoniach pojawiły się srebrno-czarne bransolety. – będą was chronić, ale także nie pozwolą byście się rozdzielili. Musicie współpracować czy tego chcecie czy nie. Jeśli wykonacie pracę o którą was proszę, na końcu czeka was sowita nagroda. Musicie zabić moją siostrę i jej czwórkę strażników. Ona ma przy sobie ważny dla mnie przedmiot. Znajdziecie go, przyniesiecie mi a dostaniecie to czego każdy zapragnie – obie uśmiechnęły się słodko – tak więc w drogę… i pamiętajcie że czeka was trudna podróż. – W tym momencie obraz się rozmył, A dwie grupy znalazły się w dwóch róznych miejscach...
~~~~

Trochę techniki i informacji jeśli ktoś nie załapał. Jesteście teraz w dwóch grupach. Te grupy to:
Grupa 1: (Grupa Pani Biel)
Hitomi, Shinobu, Legion, Predus
Grupa 2: (Grupa Pani Czerń)
Ayame, Karasu, Shiba, Derien/Toshiki
(od razu mowie że osoby w grupach przydzielone zostały przez drobne losowanie więc są czystym przypadkiem)
o co chodzi?
Tak wiec dwie kobiety które wynajęły was do roboty to:
Białowłosa: Pani Biel, jedna z władczyń świata Ki, czyli świata łączącego wszystkie trzy światy Niebo, Piekło i Ziemie.
Czarnowłosa: Pani Czerń, siostra Pani Biel, druga władczyni świata Ki. W wiecznym konflikcie z siostra.
Obie Panie za sobą nie przepadają więc chcą się wykończyć, do czego wynajęły was. Od razu mówię też iż tych bransolet nie uda wam się zdjąć, zbyt silne zaklęcie. Gdy oddalacie się od siebie zbytnio Bransolety wysysają energie tak ze w końcu każdy zemdleje (mowie serio, wiec nie próbujcie za często). Maksymalna możliwa odległość to jeden Kilometr. Od czasu do czasu będę wam dawać jakieś wskazówki, ale gra należy do was. Więc milej zabawy!
nessachan 2006-01-22 13:38:14
skomentuj (1)